~~Garść statystyk~~
W poprzednim roku imię Lena nadano w Polsce 9642 dzieciakom, a Kuba- 9382. Dla porównania- imieniem Nastia ochrzczono 5 osób, a Witek, czy Paul- 3.
Mam koleżankę o imieniu Marietta. Dorośli, kiedy słyszą jej imię, mają minę "co-to-za-idiotyczna-moda-dlaczego-ludzie-tak-krzywdzą-dzieci-ratunku-biedna-dziewczyna" i, ładnie mówiąc, wyglądają na nieco zniesmaczonych. Za to ludzie w moim wieku przeciwnie. Interesują się, pytają skąd ten pomysł i tak dalej. Marietta kocha swoje imię (potwierdzone info!) i za nic by go nie zmieniła. Wbrew pozorom. A ludzie wcale nie uważają, że jest brzydkie czy dziwne. Bo nie jest. Jest po prostu inne.
Czy nie do tego wszyscy w pewien sposób dążymy? Żeby się wyróżniać? Żeby nie zlewać się ze zwykłym, nudnym, szarym tłumem? Swoją drogą sądzę, że to bezsensowne, ale to temat na osobny post, kiedyś o tym napiszę. W każdym razie każdy chce być inny. No to skąd tyle Zuź, Len, Zoś, Stasiów, Jakubów? Nie rozumiem.
Muszę tu zaznaczyć, że nie uważam nadawanie polskim dzieciakom takich imion jak Nikon, Alikia Ilia, Koko czy Kashmir (imiona dzieci polskich celebrytów) jest okej. To jest robienie krzywdy, nawet jeśli nie bezpośrednio tym dzieciom, to na pewno wielu innym, których rodzice, chcąc podążać za trendami, uraczą takim imieniem własne pociechy. Jest w ogóle takie jakieś dziwne przekonanie, że jeśli maluch będzie miał, nie wiem, światowe imię, będzie miał prostą drogę do sukcesu. Bo przecież gwiazdy dają takie imiona swoim dzieciom, więc ja też muszę, no nie?
Ale jest tyle pieknych, ciekawych imion, o których się zapomina. No i czemu?
A co Wy uważacie o nietypowych imionach? Błogosławieństwo czy przekleństwo? A może sami macie niespotykane imię i chcecie się podzielić swoją historią? Piszcie, komentujcie!