niedziela, 5 kwietnia 2015

Nienawidzę zakończeń, czyli co mnie wkurza #2

Mam ostatnio wenę raczej na posty właśnie o tym, co mnie denerwuje, więc na pieśni pochwalne będziecie musieli trochę poczekać.

Więc dziś kolejny post z serii: Co mnie wkurza.

Nie cierpię zakończeń. Nie chodzi mi o zakończenia obozów, szkoły, wycieczek, czy czegoś w ten deseń, chociaż tych też raczej nie darzę sympatią. Nienawidzę zakończeń opowiadań. To był, jest i pewnie będzie nadal, powód odwiecznych konfliktów między mną a polonistami, a właściwie polonistkami, bo jak dotąd trafiałam tylko na kobiety. Zawsze odejmowały mi masę punktów, bo "opowiadanie musi mieć zakończenie" Nie oddano mi jeszcze opowiadania, które na samym końcu, na marginesie nie miało by uwagi "wyjaśnij!" albo "a gdzie zakończenie?". Litości! Jeżeli tekst jest dobry, to adresat nie zapomni o nim zaraz po przeczytaniu, tylko chociaż na chwilę zatrzyma się i pomyśli o tym, prawda?  Czytelnik ma czuć niedosyt, zastanawiać się co by było dalej. Trzeba pobudzić jego wyobraźnię, tylko wtedy opowiadanie ma jakiś sens. A jeśli ma wszystko podane na tacy, to odłoży pracę i wróci do normalnego życia. A po co ma myśleć, skoro wszystko napiszę w cholernym zakończeniu? Kiedyś po przeczytaniu jednego opowiadania nie mogłam o nim przestać myśleć przez kilka dni. Ciągle do niego wracałam i zastanawiałam się jak mogło się skończyć. O to właśnie mi chodzi.

Swoją drogą, uważam, że skoro już karzą nam wysilić się, być kreatywnym i tak dalej, to narzucanie nam jakiejś ściśle ustalonej formy trochę mija się z celem. W rozprawkach- rozumiem. Charakterystyka, opis, nie wiem, zaproszenie- okej. Ale skoro już piszemy to opowiadanie, to chcemy w jakiś tam sposób trafić do czytelnika, przedstawić świat czy sytuację  w ten sposób, w jaki my to widzimy, a nie tak, jak się podoba naszej polonistce. A ile historii tak naprawdę ma zakończenie? Takie ściśle ustalone, zwieńczone definitywną kropką? No zastanówmy się.

To tyle jeśli chodzi o moją nienawiść do zakończeń i polonistek wyznających wiarę w to, że opowiadanie bez nich to nie opowiadanie.

Macie podobnie? Zgadzacie się ze mną?

Piszcie, komentujcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz